środa, 3 grudnia 2014

Współcześni świadkowie Męki Pańskiej - ROSSELLA PETRELLESE

WSPÓŁCZEŚNI ŚWIADKOWIE MĘKI PAŃSKIEJ
Z ciemności do światła
Służebnica Boża Rossella Petrellese (1972-1994)


artykuł opublikowany w piśmie "ECHO OJCA BERNARDA" Numer 51 - Boże Narodzenie 2014. 
Pismo Rodziny Matki Pięknej Miłości
strony 19-22.


Kwiat wystawiony na pastwę kataklizmów – w wyrażeniu tym, którym Rossellę określił jej pierwszy biograf, Eugenio Fornasali, zawiera się delikatność kwiatka i tragizm duchowych prób, jakim młoda włoska dziewczyna została poddana. Inny biograf, Massimiliano Noviello, nazwał ja kroplą czystej miłości: Rossella przypomina bowiem krystaliczną, przezroczystą kropelkę wody, która błyszczy w świetle słońca niczym cudowny klejnot. Zanim jednak dotarła do światła tego słońca – światła Bożej Miłości – musiała przejść przez ciemność licznych kataklizmów: choroby od dnia narodzin, zanegowanie normalności i w końcu całkowitą ciemność w tunelu desperacji, czyli depresję najcięższego typu.

Nieuleczalnie chora od dnia narodzin
Przy narodzinach Rosselli, dnia 1 kwietnia 1972 r. w Neapolu, bicie jej serca nie było wyczuwalne. Przeżyła pierwsze dni, ale od początku towarzyszyło dziewczynce wielkie cierpienie z powodu licznych schorzeń. Najtragiczniejsze było to, że przez całe lata lekarze nie potrafili wystawić konkretnej diagnozy i leczyć jej we właściwy sposób. Dopiero w 1977 r., gdy miała 5 lat, w szpitalu dziecięcym w Szwajcarii stwierdzono, że głównym schorzeniem jest wrodzone, trwałe niedomknięcie zastawki tętniczej. Wadę tę początkowo chciano usunąć chirurgiczne, co jest możliwe u każdego chorego, ale nie u Rosselli. Lekarze oznajmili rodzicom, że córeczka nigdy nie zostanie całkowicie wyleczona i musi żyć z tą wadą. Do końca życia nie mogła normalnie bawić się z rówieśnikami, biegać po świerzym powietrzu itp.
Pomimo licznych schorzeń, Rossella od najmłodszych lat wykazywała wielką inteligencję i bogactwo zainteresowań. W szkole otrzymywała same najlepsze oceny, chociaż bardzo często opuszczała zajęcia. Posiadała żywą wyobraźnię i wysublimowaną wrażliwość. Odznaczała się ogromnym pragnieniem nawiązywania relacji z innymi ludźmi, najczęściej jednak bez wzajemności z powodu uprzedzeń do jej ułomności fizycznej. Cierpiała, gdy ci, których chciała obdarzyć serdecznością i przyjaźnią, nie podzielali jej pragnień i odrzucali ją.

Zanegowana normalność
Rossella chciała żyć normalnie. Marzyła o normalnym życiu, pragnęła realizować swoje zwyczajne marzenia: takie, jakie maja wszystkie dziewczyny w jej wieku. Ta normalność była jednak wielką, niespełnioną nadzieją. Była jak oaza na pustyni: widoczna tylko z daleka, z bliska okazuje się być złudzeniem. Po prostu, normalność była ciągle negowana w jej życiu.
Nie potrafiła jeszcze zaufać Panu Bogu. Dotarłszy do 19 roku życia, znała Go nie za dobrze. Nie miała okazji, by dobrze poznać Pana, gdyż jej rodzina nie była praktykująca. Wierzyła w Jego istnienie, ale nie w to, że On może jej pomóc. Nie odkryła jeszcze Jego Miłości, nie odkryła go jako Najlepszego Ojca. To dotrze do niej dopiero później, po okresie najtrudniejszym i wtedy przyniesie wielki pokój. Najpierw musiała przejść przez udrękę bezsensownego zanegowania normalności życia.
Na razie, mając ok. 18 – 19 lat, widziała tylko nierealność zwyczajnego ułożenia sobie życia. Widziała je jako drzewo, któremu obcinają gałęzie, aż pozostaje tylko usychający pień, przypominający szkielet. Myślała w ten sposób, po ludzku.

Desperacka ciemność
To wszystko doprowadziło ją do tunelu desperacji: depresji określonej przez specjalistów jako najcięższego typu, która okazała się jednak nie chorobą psychiczną wymagającą klinicznego leczenia psychiatrycznego, lecz klasyczną nocą ducha, znaną od wieków w teologii duchowości. Mama nie zgodziła się na hospitalizację córki na oddziale psychiatrycznym, dzięki temu mogła zostać w domu rodzinnym i to okazało się najlepszym wyjściem. Od września 1991 do września 1992 kondycja psychiczna Rosselli była tragiczna. Świadczą o tym jej zapiski. Pisała m. in.: Nie dam rady dłużej, nie mam żadnego wyjścia, absolutnie żadnego, muszę tylko umrzeć. Nie mogę tak dłużej! Jedyną moją przyszłością, w najlepszym wypadku, będzie zamknięcie na stałe w zakładzie psychiatrycznym, ale niestety przy całkowitej samoświadomości bezsensowności mojego stanu. Straszne, przerażające! (…) Im bardziej szukam jakiegokolwiek wyjścia, tym więcej odnajduję komplikacji. Im bardziej coś próbuję ulepszyć, tym bardziej wszystko się pogarsza. Im więcej próbuję czynić dobra, tym więcej czynię zła. To jest labirynt, którego ściany i podłoga ponabijane są igłami, to jest nieskończony labirynt, bez żadnego końca. Nie można się ruszyć, przy każdym poruszeniu igły wbijają się w ciało, powodując potoki krwi; a nawet jeśli się stoi nieruchomo, igły i tak już są wbite w ciało i nic ani nikt nie może ich wyjąć, nie można zrobić absolutnie nic. Muszą być wbite, a do tego ta przerażająca świadomość, że z dnia na dzień będzie ich i tak coraz więcej, coraz więcej będzie się coraz głębiej wbijać w ciało nie ma możliwości temu zapobiec. (…)
W końcu, dotarła do skrajnej paranoi. Stwierdziła: Mam straszne przeczucie, że nie jestem bytem ludzkim, ale niczym innym,, jak tylko uosobieniem demona. W tym czasie, miotała się pomiędzy ucieczką od Boga za wszelką cenę a jakąś rozpaczliwą próbą przywoływania Go z czarnej głębi otchłani, w jakiej się znajdowała.

Boże światło
Pomimo tragicznej kondycji córki, mama wiedziała, że wyjście i uleczenie mogło się dokonać wyłącznie mocą Boga, przez działanie Jego łaski. Z desperackiej ciemności, w jaką Rossella wpadła, w końcu udało się jej wyjść. Tak, jak totalny był jej kryzys, tak totalne stało się jej uzdrowienie duchowe. Chociaż do końca trapiły ją poważne schorzenia, to teraz umiała się skoncentrować na swoim duchu, którego prowadziła świadomie do jedności z Bogiem. Ten nowy etap życia, pełen światła i miłości, rozpoczął się we wrześniu 1992 r. na Kongresie Diecezjalnym w Acerra. Dogłębnie poruszyło ja zdanie: Jezus Ukrzyżowany, poprzez miłość, osiągnął skrajne opuszczenie na Krzyżu. Te słowa rozpaliły światło w desperackiej ciemności, w nich Rossella rozpoznała historię swojego życia. Wtedy dopiero pojęła, że jej życie ma ogromną wartość i Panu Bogu zależy na niej.
Kilka miesięcy później, pisała: …po 20 długich latach bólu i cierpienia, zrozumiałam w pełni, że każdy z nas może być pogodny i szczęśliwy tylko wtedy, gdy stara się być w porządku najpierw z samym sobą pod każdym względem i gdy w sobie szuka obecności Bożej, w każdej sekundzie dnia akceptując największą pogodą ducha wszystko, co nas spotyka, bez różnicy: pięknego czy strasznego; gdy stara się czynić wszystko, czego uczy Jezus, poddając się Jemu zawsze we wszystkim.

Narodziny dla Nieba
Dolegliwości i cierpienia fizyczne nie opuściły Rosselli. Po przemianie, potrafiła jednak ofiarować je Bogu, od Niego czerpiąc radość ducha. W roku 1994 w USA przeprowadzono bardzo niebezpieczną i trudną operację. Wyrażając wraz z rodzicami przedtem na nią zgodę, Rossella mówiła: Wszystko, co się wydarzy, będzie zgodne z wolą Bożą. Ofiaruję wszystkie moje cierpienia, zwłaszcza te ponad moje siły, jakie mnie czekają, za wszystkich bardziej cierpiących, bardziej opuszczonych, samotnych, smutnych….
Z powodu licznych powikłań i komplikacji, Rossella zmarła 18 września 1994 r. Wiosną 2010 roku, w związku z daleko już posuniętym procesem beatyfikacyjnym Służebnicy Bożej Rosselli Petrellese, odbyło się uroczyste przeniesienie trumny z jej doczesnymi szczątkami z cmentarza do sarkofagu w Kościele Katedralnym w Acerra koło Neapolu.









czwartek, 27 listopada 2014

Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego SILVIO DISSEGNA

MODLITWA
ZA WSTAWIENNICTWEM SŁUGI BOŻEGO
SILVIO  DISSEGNA
(1967-1979)

Dobry Ojcze,
Ty dałeś nam Swego Syna Jezusa, by zbawił świat poprzez Krzyż i zechciałeś zjednoczyć z Jego cierpieniami cierpienia Twego Sługi Silvia, wzywając też i jego do współcierpienia na Kalwarii. Dzięki swej żarliwej wierze Silvio zaakceptował cierpienie wspaniałomyślnie, rozjaśniając wszystko nieustannym uśmiechem.
Proszę Cię pokornie o wyniesienie do chwały ołtarzy tego dziecka, które daje nam przykład jak objąć Krzyż. Proszę Cię też o udzielenie mi łaski... której tak bardzo pragnę.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.









biografia sługi Bożego Silvio Dissegna:

"Raczej umrzeć, niż zgrzeszyć" - modlitwa bł. ALBERTA MARVELLEGO

Raczej umrzeć, niż zgrzeszyć

Jezu,
ALBERT MARVELLI jako dziecko
Ty wiesz, jak bardzo Cię kocham,
pomóż mi!
Tato, ty także proś Jezusa w mojej intencji,
abym mógł od teraz
żyć bez grzechu,
ciągle w łasce Bożej.
Jezu,
raczej umrzeć, niż zgrzeszyć:
pomóż mi wytrwać w tym postanowieniu.
Droga doskonałości jest trudna,
wiem o tym,
ale z Twoja pomocą wszystko jest możliwe.
O Jezu,
gdyby Twoje miłosierdzie
nie było tak wielkie,
iluż więcej by było potępionych
na tym świecie!


wtorek, 14 października 2014

"KLELIA BARBIERI - święta katechetka": artykuł z miesięcznika "Katecheta" nr 10/2014

Marek Paweł Tomaszewski

KLELIA BARBIERI - święta katechetka
artykuł z czasopisma "KATECHETA. Miesięcznik poświęcony katechezie i wychowaniu religijnemu" nr 10 (październik) 2014, s. 76-82.

FRAGMENTY:
Ksiądz Henryk Misztal, pisząc o tej świętej w swojej książce  „Świeccy święci i błogosławieni”, stwierdził: „Przez jednego z autorów piszących o niej Klelia Barbieri została nazwana ‘najmłodszą założycielką’, ponieważ żyjąc w świecie założyła stowarzyszenie, które z czasem zostało przekształcone w instytut życia konsekrowanego. Jest tu mowa o młodej dziewczynie z Bolonii, która na tym świecie przeżyła zaledwie 23 lata, ale z wielu względów jest aktualnym współczesnym wzorem świętości świeckich. Wierni świeccy mogą wzorować się na niej zwłaszcza jako na apostołce katechezy, czyli nauczania chrześcijańskiego, oraz podążać jej śladem w praktykowaniu miłości boga i bliźniego”. Z całą pewnością warto przybliżyć życie młodej, 23-letniej świętej Klelii Barbieri, która stała się wzorem apostolstwa nauczania chrześcijańskiego. 
Pierwsze lata
Przez pracę ku dojrzałości
Pracownicy Nauki Chrześcijańskiej
Trudne początki życia we wspólnocie
Służba dla ludu Bożego
"Najmniejszy" patron wspólnoty
Narodziny dla nieba
W chwale ołtarzy






poniedziałek, 21 lipca 2014

"DZIEWCZYNKA, KTÓRA ODDAŁA SIĘ BOGU" : Tygodnik "NIEDZIELA" 20 lipca 2014

Marek Paweł Tomaszewski
"DZIEWCZYNKA, KTÓRA ODDAŁA SIĘ BOGU".
 María del Carmen Gonzalez-Valerio y Saenz de Heredia
artykuł opublikowany w Tygodniku "NIEDZIELA" w nr. 29/2014 (20 lipca 2014).

Był to poranek, dnia 6 kwietnia 1939 r. W hiszpańskim mieście San Sebastian dziewczynka o imieniu María del Carmen wraz ze swoją babcią i bratem zmierzała właśnie na nabożeństwo Wielkiego Czwartku do parafii Dobrego Pasterza. Rekolekcje wielkopostne, które dopiero co odprawiła w szkole, przygotowały ją do przeżycia obchodów Triduum Paschalnego w sposób szczególny. W jej sercu pulsowała miłość do Jezusa, który oddał swe życie dla naszego zbawienia, i czuła silne pragnienie odpowiedzenia na Jego miłość oddaniem samej siebie aż po całkowite poświęcenie swego życia.
W ten Wielki Czwartek dziewczynka szła bardzo zamyślona. Był to przecież dzień, w którym Pan Jezus, ustanawiając Eucharystię, oddał się nam całkowicie i nieodwołalnie. Zupełnie niespodziewanie, przed wejściem do kościoła, María del Carmen zapytała: „Babciu, mogę oddać się Bogu?”. Babcia odpowiedziała: „Tak, oddaj się”, po czym zapytała dziewczynkę i jej brata – Julia, czy chcą się wyspowiadać. Julio skorzystał z tej propozycji, a María del Carmen nie potrzebowała spowiedzi w tym momencie. W krótkim czasie w trójkę zbliżyli się do ołtarza, by uklęknąć i przyjąć Komunię św.
To jest fragment artykułu. Cały artykuł można przeczytać w wersji papierowej, lub w e-wydaniu Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

wtorek, 15 kwietnia 2014

ANGELINA LYOKA

MARTIRI DELLA PUREZZA
ANGELINA LYOKA
Della missione di Daban (UGANDA) era perseguitata da un uomo da tempo perché diventasse la sua seconda moglie. La trovo sola in casa e alla nuova proposta, con rinnovato rifiuto, fu colpita più volte alla testa. Morira all’ospedale, pregando e senza provare alcun sentimento di vendetta.



ANGELINA – il giglio Africano

MARTIRI DELLA PUREZZA
ANGELINA – il giglio Africano
Aveva ricevuto il Battesimo a 12 anni. Qualche tempo dopo, un negro già ammogliato, certo Nahoro, la richiese come seconda sposa, minacciandola di ucciderla se non avesse acconsentito. La giovane rifiutò decisamente e si allontanò con un fratello di alcuni kilometri da Nagongora. Nel frattempo Nahoro veniva messo in carcere per furto. Angelina credete di poter tornare sicura dai genitori. Ma il losco individuo ottenuta la libertà ritornò alle sue luride proposte e di fronte alla fermezza di Angelina in un eccesso di libidinoso furore la trafisse a pugnalate. Ferita mortalmente la martire fu portata all’Ospedale di Tororo, ove P. Willimen le amministrava i Sacramenti e poco prima aveva ricevuto dalla piccola il proposito di ‘morire anziche commettere il peccato’. Spirò dolcemente il 6 maggio 1927 pregando la Madonna e perdonando.


ANGELA FILIPELLI

MARTIRI DELLA PUREZZA
ANGELA FILIPELLI
Il “Mezzogiorno d’Italia” è una parola che tutti abbiamo sentita le mille volte; il più per cose negative… Invece ci sono cose positive di grande, di inestimabile valore, e fra queste, come una perla e la presente; il martirio incredibile di una giovane di 16 anni, avvenuto a Lombardi (Cosenza) nel 1869. Purtroppo il lungo tempo trascorso vi ha gettato sopra un velo che quasi la nasconde… Tentiamo di riscoprirla, di togliere questo velo e troveremo una vera Maria Goretti meridionale “ad literam” che ha percorso i tempi.
Angela Filipelli (per l’anagrafe Arcangela) nasce a Longobardi (cosenza) il 16 marzo 1853 da Vincenzo Filipelli e Domenica Pellegrini. Povera gente ma laboriosa e religiosa al sommo. Della sua breve vita è stato tramandato che “era una ragazza bella, virtuosa, devota a Dio, ubbidiente ai genitori, umile e mansueta affabile e manierosa con tutti, frequentava assiduamente la chiesa, accostandosi spesso, con angelico fervore, ai sacramenti della confessione e dell’eucarestia.  Che il suo martirio sia veramente avvenuto ed uno dei più raccapriccianti, si ricava dai registri dei morti della sua parrocchia e dal processo penale è condanna a morte del suo assassino. Nel Registro è scritto: “questa giovane a 16 anni, in modo empio barbaro e crudelissimo venne uccisa da un giovane con più colpi di accetta e coltello, perchè come dicono tutti, non volle cedere in alcun modo alla sua libidine…”.
Era il 7 febbraio 1869, festa del carnevale. Avendo urgente bisogno di legna ad arderre, Domenice Pellegrini mando, come al solito, la figlia Angela, in un bosco, perche ne raccogliesse una fascina. Durante il figlio si univa anche un certo giovane Antonio, con altre tre ragazze, con la scusa di aiutare a raccogliere legna. Sulla via del ritorno Angela si deva fermare perchè la fascina sulla testa si era sciolta e rimaneva a qualche distanza dalle altre ragazze. Il Provenzano approfittando del contrattempo, si decideva di mettere in esecuzione il turpe progetto, che forse aveva progettato da tempo con diabolica nequizia. Dopo aver raccolto gli sterpi caduti e ricomposta la fascina incominciava ad insinuare proposte disoneste. Compresa la gravita della situazione, la Filipelli, urlando si metteva a correre per il bosco e visto un castagno con tre grosse polloni, vi si rifugiava, avvinghiandosi saldamente ad uno di essi. Il Provenzano la rincorreva e raggiuntala, tornava nuevamente alla carica con maggiore vigore e con abile blandizie, ma inutilmente… Alla fine, dopo l’ennesimo rifiuto della giovane, che invocava la Madonna e gridava: “morta si, ma non mi faro mai toccare da te”, invaco da sadico furore estraeva la scure della cinta dei pantaloni, le amputava brutalmente le mani, i piedi…, finendola con tanti colpi di accetta.
I funerali dell’eroica fanciulla furano un apoteosi: l’intera popolazione ne seguii la salma fino all’ultima dimora, avendo parole di lode e di benedizione per martire e di sdegno per l’assassino.
Nel settembre 2007 nella diocesi di Tropea è iniziata la causa di beatificazione della Filipelli, sul tipo di quella di S. Maria Goretti.



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

ALEXANDRINA MARIA DA COSTA

MARTIRI DELLA PUREZZA
ALEXANDRINA MARIA DA COSTA
Mentre il mondo era in tempesta per gli sfolgimenti sociali delle due grandi guerre del secolo scorso, fra le tante anime sconosciute che chiedavano grazie a Dio per l’umanità peccatrice c’era questa vittima nascosta, come una viola mammola tra il fogliame che pregava: “O Gesù, perdona il mondo intero!”.
Ne parlarono alcuni giornali nel 1957. Ecco la sua breve storia:
Nata il 30 marzo 1904 a Balazar, nela provincia portoghese di Minho e rimasta orfana di padre, a 16 anni venne aggredita da un bruto nella propria camera e non trovò altro scampo che gettarsi dalla finestra.
È un atto che troviamo in alcune altre martiri antiche e moderne. Per lo stesso scopo: salvare la purezza. Ma la colonna vertebrale di Alexandrina rimase colpita, che costo 31 anni di immobilita a letto. Il posto dove era ubicata la sua casa nel paese si chiamava “Calvario”. E vero calvario fu tutta la sua vita, unita con fede e amore a Cristo crocifisso e pervasa da indicibili pene, offerte al Signore, vittima per i peccatori e per il mondo in subbuglio.
Al suo letto accorrevano persone di ogni genere per le sue virtù e specialmente per i fatti mistici che vi succedevano.
Il più vistoso di tutti fu quello che per 13 anni, dal 27 marzo 1942 fino alla morte avvenuta il 15 ottobre 1955 visse senza prendere cibo ne bevenda alcuna: solo la Comunione. Per chi vi rifletta quelli furono i tempi più terribili della guerra e del dopoguerra. Tale fenomeno diede motivo a infinite discussioni sia dal lato religioso che scientifico. Un dottore miscredente, appoggiato talla autorita ecclesiastica, per accertarsi della realta, la sottopose a 40 giorni di rigida sorveglianza nella sua clinica e pote sonstatare non solo l’esistenza del fenomeno, ma la mente dell’inferma rimase sempre lucidissima, como lo era stato e continuo ad esserlo per tutta la vita.
Unica cosa che prendeva era la Comunione quotidiana che duro finche visse.
E quando morì, nel cimitero di Balazar fu sepolta in una semplice fossa, voltata verso il Tabernacolo della sua Chiesa, come essa aveva chiesto.

Nel 1967 iniziò processo di canonizzazione, nel 1995 è dichiarata Venerabile. Il 25 aprile 2004 è beatificata da Papa Giovani Paolo II.

ALESSANDRA SACCHETTI

MARTIRI DELLA PUREZZA
ALESSANDRA SACCHETTI
Alessandra di anni 23, trovandosi nella località di Rave Bianca con altre done a raccogliere uva, fu assalita inaspettatamente da un gruppo di scellerati e sanguinari che ardendo di turpe libidine tentarono di trascinarla in luogo piu adatto per soddisfare le proprie basse voglie. La giovane pero resistette con tutte le forze dichiarando apertamente di voler piutosto morire che macchiarsi di colpa. Ma essi delusi e infuriati per non averla potuto piegare si vendicarono coprendola di ferite e abbandonandola semimorta. Mentre era soccorsa chiedeva i sacramenti offrendo perdono ai suoi uccisori.


ALBERTINA BERKENBROCK

MARTIRI DELLA PUREZZA

ALBERTINA BERKENBROCK
Bambina della Diocesi di Tubarao e Florianópolis. Nata il 11 Aprile 1919 a Vargem do Cedro, Santa Catarina (Brasile). Muore per difendere la propria purezza il 15 giugno 1931 a Vargem do Cedro, Santa Catarina (Brasile). Dodicenne, beatificata il 20 ottobre 2007.
L’aspetto più caratteristico della Beata, prima del martirio, è la sua religiosità. Ella si distinge come alunna nel corso di catechismo preparandosi alla Prima Comunione. Il catechista dice che i suoi occhi brillano mentre lui parla, lasciando trasparire il suo interesse e la sua comprensione. Lei è estremamente obbediente, docile e servicevole, non rifiutando mai il proprio aiuto a chiunque fosse, ne vendicandosi mai delle cattiverie che gli altri ragazzi fanno contro di lei. Albertina frequenta la Messa, con tutta la famiglia, tutte le domeniche, distinguendosi per il raccoglimento e la devozione che manifesta, prende molto sul serio la preghiera.
Il Martirio: È il pomeriggio del 15 giugno 1931, nel piccolo villaggio di S. Louis. Il padre Enrico Berkenbrock chiede alla bambina di andare in cerca del “Pintado”, un bue di razza, che è scomparso. Lei esce da sola a cercarlo e andando per il bosco giunge nel luogo dove lavora “Maneco Palhoca” che in quei giorni e stato assunto da suo padre. La bambina gli chiede se avesse visto per caso il “Pintado” ed egli, malignamente, le risponde di si e che si trova più avanti.
Senza intuire le sue cattive intenzioni, la bambina anda nella direzione indicata e l’uomo la segue. Vedendosi da solo con lei, le fa la proposta peccaminosa, ma trova forte resistenza perche Albertina ha una nozione molto chiara riguardo al 6° comandamento, per questo resiste eroicamente perchè non vuole offendere Dio. Maneco tenta di forzarla ad acconsentire e di qui ne risulta una lotta violenta. Lei grida: “No! Questo no! Io non voglio peccare!”. Vedendo che il suo piano non sarebbe realizzaro, prende dalla tasca un temperino molto affilato e sferra il colpo. Le taglia la faringe da parte a parte. Ferita in questo modo Albertina sopravive soltanto pochi minuti. La ripercussione che l’atto eroico praticato da Albertina ha avuto e impressionante. Il suo coraggio nel dire NO e consegnare la sua vita per amore della purezza, e il principale motivo della diffusione del suo culto. Il suo esempio parla per se stesso e tocca profondamente i cuori. È bello che la prima Beata, brasiliana di nascita, sia una fanciulla, martire della castita. È un segnale che Dio vuole giovani santi e puri per il Brasile.
Si è soliti interpretare la pratica della virtù della purezza come un pesante fardello e un obbligo imposto che ci allontana dalla felicita. Questo non è vero, ricorda la Beata Albertina, novella Maria Goretti. La purezza conferisce a coloro che la praticano la felicita di cui parla il Signore: “Beati puri di cuore, perche vedranno Dio”. Per questo e arrivata l’ora della sua esaltazione di fronte a tutta la Chiesa!
Riferiamo a questo punto alcune frasi molto significative del discorso fatto in Brasile il 20 ottobre 2007, giorno della beatificazione, dal Card. José Saraiva Martins, Prefetto della Congregazione dei Santi:
E torna oggi a parlarci, il Figlio dell’Uomo, ed ad indicarci nella testimonianza della Berkenbrock come nulla valga più della fedelta a Lui. Torna ad insegnarci come la purezza del corpo indichi la fedeltà della nostra animo a Dio: essa si deve donare a Lui, senza tradimenti, senza antagonisti e senza rivali. La nostra esistenza che sia intatta nella fedeltà, pura nelle intenzioni, integra nella lotta, pronta nel sacrificio, assoluta nell’offerta!
Senza dubbio di lupi rapaci, oggi come ai tempi del Vangelo, come ai giorni della nostra Martire, ve ne sono ancora! Essi, resi forse ancora piu famelici dallo stringere dei tempi, più trupi dalla loro brama insaziabile di strappare a Cristo cio che è di Dio, girano ancora intorno a noi, desiderosi solo di sbranare l’uomo fatto ad immagine dell’Altissimo, deturpando il volto della sua innocenza e della sua purezza.
Essi hanno il nome di “peccato”, il male che l’uomo puo fare contro Dio e contro la sua opera, ossia le sue creature. Il peccato ha poi il volto della violenza, della sopraffazione, dello sfruttamento degli uomini, dell’emarginazione, della ingiustizia… ha il volto della ribellione a Dio ed al suo progetto, il volto dell’abbandono delle istanze più profonde che ci fanno aspirare all’eternità, barattata a poco prezzo per gli effimeri piaceri della terra.
La nostra innocenza, la nostra appartenenza a Dio, la nostra santità oggi ha bisogno della voce forte e tenace della Beata Albertina che al suo assassino disse: “Io non voglio il peccato”. No! Non voleva perdere il bene più prezioso non poteva scambiarlo con la ricchezza più grande della sua vita, non poteva tradire Colui che l’aveva chiamata all’esistenza.

ALBA ZURRI

MARTIRI DELLA PUREZZA

ALBA ZURRI
Il 19 settembre 1959, Alba viene uccisa a colpi di coltello mentre in bicicletta tornava dal fare spesa per la famiglia. Si era difesa decisamente, come confessera il suo uccisore più tardi.


sobota, 15 marca 2014

"Krzyże ofiarą nienawiści"


Marek Paweł Tomaszewski, "KRZYŻE OFIARĄ NIENAWIŚCI"artykuł opublikowany w: "POSŁANIEC SERCA JEZUSOWEGO" nr 3 (marzec) 2014, s. 36-39.         Pełen tekst artykułu na stronach Apostolstwa Modlitwy: http://www.ampolska.co/Kult-Serca/Rok-liturgiczny/art-987-Krzyze-ofiara-nienawisci.htm



"Miłość Boża w życiu Krystyny Hrabarówny"

Marek Paweł Tomaszewski

Miłość Boża w życiu Krystyny Hrabarówny
artykuł z czasopisma "KATECHETA. Miesięcznik poświęcony katechezie i wychowaniu religijnemu" nr 1 (styczeń) 2014, s. 81-88.

FRAGMENTY:

W „Przedmowie” do drugiego wydania jedynej książki, jaka ukazała się o Krystynie Hrabarównie pt. „Anielska dusza” ksiądz Józef Bok TJ napisał m. in. takie słowa:
„Będą święte dzieci – prorocze słowa Papieża Eucharystii, Piusa X, nie tylko płyną dalej echem i czasem historii, ale stale odsłaniają światu piękne i świetlane młode dusze. Krótka historia jednej z nich, Krysi Hrabarówny, dziwnie pociąga i młodzieży się podoba. W niespełna kilka lat życiorys jej został rozchwytany. Czym tak Krysia ujmuje? Przecież nie ma w jej życiu niezwykłych wydarzeń ani mistycznych wzlotów ducha. Ale jest jedno – doskonała i harmonijna całość młodzieńczego charakteru. Duchowa wartość Krysi – to właśnie ta piękność i prostota, niby zwykła pospolitość szarego życia, ale jednak w szczegółach tak doskonała, tak melodyjnie zharmonizowana, tak misternie wyrzeźbiona, tak opanowana górnym polotem i wszędzie znaczona szukaniem Boga, że tworzy przecudny zespół młodzieńczych cnót i zalet.
Ma swoje braki, wady i niedoskonałości, ale pracuje i walczy z nimi i wychodzi jako promienna dusza. Bucha radością życia, która wypływa z serdecznej łączności z Eucharystią. Porywa przedobrym i tkliwym sercem dla otoczenia, a szczególnie dla ubogich i potrzebujących. Promieniuje i działa swoją głęboką pobożnością na rodziców i koleżanki.
Niechaj więc nasza młodzież nie tylko czyta, ale usilnie naśladuje jej cnoty i kształtuje w sobie tak wielki, świetlany charakter. Nie w tym celu, by jak najprędzej za Krysią w niebo ulecieć, lecz by w najdłuższym życiu dać dowód, że jasne i czyste dni młodości – to niezawodna i konieczna podwalina do wielkiego, pracowitego i bohaterskiego życia prawdziwie wzniosłej i idealnej Polki”.
Chociaż Krysia Hrabarówna żyła dosyć dawno – bo w pierwszej połowie XX wieku (w latach 1919 – 1932), to jej życie nie utraciło do dziś nic na swej ważności. Również i dziś może być wzorem dla młodych. Zwłaszcza, jeśli chodzi o najbardziej charakterystyczny rys jej istnienia ziemskiego: miłość Bożą. Warto zatem prześledzić jej życie pod kątem praktykowania przez nią szeroko pojętej miłości. 
Miłość podstawą istnienia
Modlitwa wyrazem miłości
Pierwsza Komunia Święta szczytem miłości Bożej
Miłość do Matki Bożej
"W Bogu nadzieja ma"
Apostołka miłości Bożej
"Módl się! Pracuj! Cierp!"
"W szkole ofiarnej miłości" - narodziny dla nieba





"OFIARA SYNA ZA ZBAWIENIE OJCA. Świadectwo życia ośmioletniego Piotrusia d'Airelle"

Marek Paweł Tomaszewski

OFIARA SYNA ZA ZBAWIENIE OJCA.
Świadectwo życia ośmioletniego Piotrusia d'Airelle
artykuł z czasopisma "KATECHETA. Miesięcznik poświęcony katechezie i wychowaniu religijnemu" nr 12 (grudzień) 2013, s. 73-78.

FRAGMENTY:
Na grobie Piotrusia d’Airelle, ośmioletniego chłopca zmarłego w opinii świętości  w 1913 r., postawiono prosty, granitowy krzyż, na płycie nagrobnej natomiast wyryto kielich z Hostią, wokół której widnieje napis: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Boże” (Łk 18,16).
Ta Hostia, roztaczająca wokół świetlane promienie, ten napis i krzyż – to wymowne symbole krótkiego, lecz niedziecięco dojrzałego, głębokiego i mądrego w swej prostocie życia Piotrusia. W tych trzech symbolach zawarte jest wszystko: jego miłość do małego Jezusa, pragnienie przebywania z Nim jak najdłużej, podporządkowanie Jemu wszystkich swych spraw, bohaterskie i wytrwałe dążenie do jednoczenia się z Nim w codziennej Komunii świętej mimo wszystko i wszystkim, nieustępliwa i rzetelna praca nad sobą, jego apostolstwo, ofiarne i gorące oddanie, niecofające się przed żadnym poświęceniem, wreszcie jego ciche, radosne, „białe” czyli niekrwawe męczeństwo i śmierć, którą nazwać można raczej wesołym, szczęśliwym powrotem na łono Boga.
Zaledwie osiem lat przeżył na ziemi, a tak wiele w ciągu tego krótkiego czasu zdołał dokonać. To małe dziecko swoją miłością żarliwą, nieustanną modlitwą i ofiarą w przeciągu jednego roku dokonało tego, nad czym na próżno nieraz najwięksi mędrcy światowi pracują przez szereg długich lat: nawrócił swojego ojca,  nawrócił to serce obok matki najbliższe sobie i najdroższe, od dwudziestu lat w grzechu zatwardziałe, zamknięte i nieczułe na głos Boga. Jeżeli bowiem są w duszy ludzkiej twierdze, które oprzeć się mogą sile rozumu i przemocy, to jednak prędzej czy później musza one ulec pokonane żarem miłości. Piotruś natomiast był uosobieniem synowskiej miłości.
Niewiele zostało po nim pamiątek: kilkanaście kartek pokrytych niewprawnym, dziecięcym pismem usianym błędami, przeznaczonych dla Ojca Misjonarza, założyciela Kółka Eucharystycznego, którego Piotruś był sekretarzem, gorliwym członkiem i apostołem, a także kilka listów jego ojca, pisanych już po śmierci dziecka. Teksty Piotrusia są prześlicznymi, dziecięcymi listami, są świeże i promienne jak zorza, naiwne i proste, a tak mądre niepojętą mądrością Bożą w maluczkich objawioną, tak głębokie i prosto do serca wpadające. Czyta się je z uśmiechem na ustach, a jednocześnie z oczyma pełnymi łez. Z głęboko wzruszającą, szczerą ufnością opowiada w nich Piotruś „swojemu Ojcu” o wszystkich swoich zajęciach, pracach i rozrywkach, o wszystkich swoich wadach, w którymi wytrwale, po żołniersku walczył; w poczuciu dziecięcej bezsilności prosi nieraz o radę i pomoc w trudnościach. W listach tych, poprzez promienie i błękit najczystszej radości przewija się nieraz krwawa nić cierpienia i perły srebrnych łez.
Listy Piotrusia zostały opublikowane przez o. Alberta Bessieres SJ w zbiorku zatytułowanym „Nos Segnieurs les petits”. O Piotrusiu d’Airelle napisano kilka książek. W języku polskim Wanda Kieszkowska napisała jego biografię pt. „Ofiara miłości” (Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1935), opowiada o nim także Ewa Hanter w zbiorze „Mali Przyjaciele Jezusa Eucharystycznego” (Fundacja Nasza Przyszłość, Szczecinek 2007). Artykuł niniejszy został opracowany waśnie na podstawie tych dwóch powyższych tekstów. Fragmenty listów Piotrusia są cytowane według książki Ewy Hanter „Mali Przyjaciele Jezusa Eucharystycznego”. 
Rekolekcje Eucharystyczne
Praca nad samym sobą
Główny cel całego życia
Apostolstwo
Ofiara z życia
Choroba i śmierć
Nawrócenie ojca - owoc życia i śmierci Piotrusia