niedziela, 25 października 2015

"MAŁA TERRORYSTKA" [Ania de Guigne] - artykuł z "OKNA WIARY" nr 4/2015



Marek Paweł Tomaszewski
"MAŁA TERRORYSTKA"
artykuł opublikowany w piśmie "OKNO WIARY - Kwartalnik Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej OPIEKUN" nr 4/2015

W artykule jest opowiedziana historia Sł. B. Anny de Guigne, dziewczynki z Francji. 

"Przez pierwsze cztery lata życia, Ania nie wykazywała nawet najmniejszych oznak świętości, czy ludzkiej dobroci. Cechowała ją plejada najróżniejszych złych skłonności. Zmieniła się, kiedy jej ojciec zginął na froncie." [FRAGMENT]





środa, 19 sierpnia 2015

"ROZMIŁOWANA W KOMUNII ŚWIĘTEJ" - bł. Imelda Lambertini

Marek Paweł Tomaszewski
"ROZMIŁOWANA W KOMUNII ŚWIĘTEJ. Cud Eucharystyczny w życiu bł. Imeldy Lambertini, Patronki dzieci pierwszokomunijnych"
artykuł opublikowany w czasopiśmie "OKNO WIARY. Kwartalnik Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej OPIEKUN" nr 3/2015, s. 124-131.










sobota, 11 kwietnia 2015

Misjonarka Chrystusa - Elfryda Stachuła: artykuł Marka Pawła Tomaszewskiego z kwartalnika "OKNO WIARY"

"MISJONARKA CHRYSTUSA. ŚWIECKA KONSEKROWANA - ELFRYDA STACHUŁA"
artykuł Marka Pawła Tomaszewskiego opublikowany w kwartalniku "OKNO WIARY. Kwartalnik Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej OPIEKUN", nr 2/2015, s. 48-51.



FRAGMENTY:
„Przez całe swe życie, Elfryda Stachuła z pokorą i poddaniem niosła swój krzyż choroby i kalectwa. Przepełniona miłością do Boga i do ludzi szła przez życie dobrze czyniąc. Głosiła Chrystusa, któremu zaufała bez reszty, oddając Mu swe życie i wszystko, co posiadała. Kiedy dotknie cię cierpienie, życie stanie się dla ciebie nie do zniesienia, nie gaś swego ducha. Zaufaj Bogu i oddaj Mu swe troski i zmartwienia. Niech ci w tym pomoże Misjonarka Chrystusa”.

Słowa powyższe na okładce książki pt. „Misjonarka Chrystusa” umieścił jej autor, pan Czesław Pryszcz, prezes Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej w Orzeszu – Zawiści. Książka ta, wydana w 2003 r., stanowi cenne świadectwo o życiu Elfrydy Stachuła z Instytutu Świeckiego Misjonarek Chrystusa, która oddając swój majątek na poczet nowo powstającej parafii w Zawiści na Śląsku, stała się jakby jej kamieniem węgielnym. Sprawy majątkowe nie są jednak jedyną zasługą Elfrydy. Największą zasługą jest bowiem całe jej życie, które było, rzec by można potocznie, heroicznie święte. (...)
Piękny jest człowiek, gdy jest człowiekiem
W szkole i parafii
Instytut Świecki Misjonarek Chrystusa
"Kamień węgielny" nowej parafii
Przemawiał przez nią Bóg
(...) Podczas homilii pogrzebowej, ksiądz Jan Grzegorzek przedstawił wszystkim życiorys zmarłej Elfrydy, stwierdzając na koniec: „Oddawszy życie Chrystusowi, stała się chwałą tej parafii i dziś przez długie lata ci, którzy z nią się spotykali, będą dawać świadectwo, że przez nią przemawiał Bóg. Jej cicha modlitwa, wsparta ogromnym cierpieniem, była fundamentem wszystkich dzieł, których można było dokonać w parafii orzeskiej”.




piątek, 20 lutego 2015

Święta EULALIA - tekst Marka Pawła Tomaszewskiego

(c) by Marek Paweł Tomaszewski

Święta Eulalia

W roku 304, Merida, zwana wówczas Emerita Augusta, była jednym z największych miast na Półwyspie Iberyjskim – stolicą prowincji Lusitania. Liczyła wówczas około 40 tysięcy mieszkańców i posiadała wszystkie atrakcje dużych miast z tamtych czasów: teatr, amfiteatr, cyrk, wspaniały most, akwedukt…
Żyła tam młoda dziewczyna, 12-letnia, o pięknym imieniu Eulalia, niezwykle inteligentna i uważna, z oczyma otwartymi na wszystko, co się wokół działo. Była chrześcijanką, z chrześcijańskiej rodziny, która posiadała mieszkanie w mieście i warowną willę na wsi.
Merida została założona w 25 roku przed Chrystusem dla
żołnierzy weteranów (emerytów – stąd nazwa miasta), którzy brali udział w podboju strefy asturyjsko – kantabryjskiej. Szybko stała się miastem kosmopolitańskim, miejscem przepływu kupców i styku różnych kultur, czyli punktem o wielkim znaczeniu strategicznym.
Rok 304 jest czasem kluczowym dla wspólnot chrześcijańskich rozsianych po całym Imperium Rzymskim, także dla Meridy, która posiadała społeczność chrześcijańską już w połowie III wieku, udokumentowaną listem biskupa Cypriana
z Kartaginy. Rok 304 jest rokiem kluczowym, gdyż wtedy miało miejsce ostatnie wielkie prześladowanie, najokrutniejsze w dziejach. To jest rok, w którym umarła Eulalia, młoda entuzjastyczna dziewczyna, która nie potrafiła znieść dzikiego nawału prześladowań jej społeczności i, z tego powodu, z własnej woli stawiła się przed sędzią wiedząc, że to oznacza dla niej śmierć męczeńską. Miłowała zbyt bardzo swoją wiarę, swój lud, swojego Pana Jezusa by myśleć, że jej męczeństwo nie jest konieczne i by ukryć się w oczekiwaniu na koniec prześladowań. Nie potrafiła czekać w ukryciu, zbyt wielki miała w sercu żar miłości i pragnienie obrony wiary.

Eulalia, dziewczyna torturowana i zamęczona w wieku 12 lat dnia 12 lutego 304 roku w Meridzie, stała się jednym z wielkich symboli hiszpańskiego chrześcijaństwa pierwszych weków.
Wiele lat wcześniej, imperator Decjusz (249-259) opublikował edykt wymagający od wszystkich mieszkańców Imperium, aby publicznie zawierzyli się bożkom rzymskim i by oddawali im publiczną cześć. Każdy, kto to uczynił, otrzymywał certyfikat
gwarantujący nietykalność, pozostawali natomiast poddani zostawali torturom. Z każdym rokiem, coraz bardziej wzmagały się prześladowania. Na początku IV wieku, władcy rzymscy w obawie przed zachwianiem się imperium i utraceniu władzy, pragnęli ostatecznie rozprawić się z Kościołem Katolickim. Szczególnie wymowne jest to za panowania Dioklecjana. Aby umocnić swą władzę, usiłował ożywić on dawną, tradycyjną wiarę pogańską, inicjując w tym celu jedne z najokrutniejszych w dziejach świata
prześladowania członków Kościoła. Wielu chrześcijan, rozochoconych przez lekturę Aktów Męczenników, które rozpowszechniane były we wszystkich kościołach, przeciwstawiali się temu z odwagą  nieporównywalnie większą niż kiedykolwiek wcześniej. W wielu spośród nich odzywało się silne pragnienie dobrowolnego męczeństwa za wiarę. Dotyczyło to też Eulalii z Meridy.
Miała zaledwie 12 lat, kiedy
ogłoszone zostały oficjalne dekrety zabraniające pod karą tortur i śmierci w męczarniach wyznawania wiary chrześcijańskiej, nakazujące w zamian czczenie bożków pogańskich. Dowiedziawszy się o tym, poczuła wręcz odrazę do tych niegodziwych ustaw i zaproponowała, że osobiście pójdzie protestować przed delegaturę władców. Jej mama szybko jednak dostrzegłą pragnienie męczeństwa, jakie coraz silniej odzywało się w sercu córki. Dlatego też, by ją chronić przed prześladowaniami, wywiozła Eulalię trzydzieści kilometrów
za miasto do warownej willi, powierzając opiekę nad nią księdzu Feliksowi. Rozkazała mu, by wraz z liczną grupą służących nie spuszczał dziewczynki z oczu. Nadzór ten dopełniała dama do towarzystwa – Julia – będąca zarazem nianią i przyjaciółką Eulalii. W tych dniach, prefekt rzymski wydał na śmierć wszystkich chrześcijan, którzy nie
chcieli złożyć pogańskim bożkom ofiary poprzez spalenie na ołtarzu fragmentu wątroby wieprzowej.

Eulalia, uwięziona dla własnego bezpieczeństwa, nie potrafiła już dłużej biernie czekać w schronieniu na koniec prześladowań. Sama jednak była bezradna, nie miała możliwości wymknąć się spod oka służby. Modliła się gorąco do Boga, błagała go o pomoc w wydostaniu się z warownej willi. Pan Bóg wysłuchał jej próśb. Pozyskała dla swych
planów Julię, która odwróciła uwagę strażników. Dzięki temu, zdołała uciec poza mury – a Julia poszła wraz z nią. Wspólnie przemierzyły pieszo w ciągu jednej nocy kilkadziesiąt kilometrów, by rankiem stawić się przed prefektem. Zorientowawszy się, jaki jest cel ich wizyty, od razu kazał on pochwycić Julię, poddać okrutnym torturom i zgładzić. Eulalia natomiast, stojąc pośrodku toporów i rózg z hakami żelaznymi, wygłosiła następującą
przemowę w obronie wiary, która spisał Prudencjusz w swoim poemacie Na cześć Eulalii:
„Co to za szał, pytam was, tak pędzić na oślep na zgubę swych dusz i sercom swym, sobą szafującym źle, pozwalać płaszczyć się przed rzeźbami skał, nie uznawać Boga, ojca wszystkich nas! Szukacie, zastępie litości mej wart, Chrystusa wyznawców? Proszę, oto ja jestem wrogiem kultów, co szatana czczą! Bożki wasze depczę podeszwą mych stóp, sercem i ustami głoszę: jest nasz Bóg! Izyda, Apollon, Wenus
– niczym mi. Sam nawet Maksymian dla mnie niczym jest! Tamci niczym, bo to tylko ręki twór, ten – bo ręki tworom kłania się ze czcią. To i to błazeństwem, niczym to i to! Maksymian bogaty, wielkich skarbów pan, a jednak posągów żebrakiem i on! Niechże swoim bogom sprzedaje się sam i niech im poleca, jak chce, głowę swą, lecz dlaczego męczy ludzi czystych serc? Wasz dobry wódz, władca wyborny i pan, ludzi się niewinnych chciwie syci krwią: na pobożnych życie ostrzy sobie ząb, rozdziera wnętrzności wstrzemięźliwych ciał i cieszy się, że tym Wiarę gnębi też. Dalej kacie! Proszę, przypiekaj mnie,, tnij! Szarp te moje członki, ulepione z błot! Nie trudno jest złamać czy zbić kruchą rzecz.  W głębi serca jednak duszy mieszka moc: tej nie dosięgniesz, nie dosięgnie ból!”.
Prefekt słuchał do końca Eulalii, uśmiechając się początkowo z politowaniem nad naiwnością tego dziecka. Szybko jednak doszedł do wniosku, że czyn tej małej chrześcijanki nie jest żadną dziecinadą – co ona sama potwierdziła, spluwając mu z odrazą prosto w twarz. Tego było już za wiele dla dumnego Rzymianina. Postawiona została przed brutalnymi sędziami, którzy sięgnęli po każdy możliwy środek przymusu, by ją zastraszyć i zmusić do przyjęcia Jezusa. Grozili jej najstraszniejszymi męczarniami i pokazywali narzędzia tortur, którymi następnie rozdzierali jej ciało i łamali kości. Przyszli jej w tych męczarniach z pomoce trzej aniołowie, pocieszali i wspierali tak, że z przyjemnością cierpiała dla swego Jedynego Pana i Oblubieńca.
Aniołowie pouczyli ja, co ma odpowiadać sędzią, tak, że ci byli zmieszani mądrością i odwagą dziecka. Wreszcie ujrzał na własne oczy tych Bożych posłańców, którzy promieniowali pięknem i z miłością ją pocieszali. Jeden z nich powiedział: „Znoś cierpienia dla naszego Pana, który kocha cię nieskończoną miłością”. Drugi rzekł: „Cierp, drogie dziecko, gdyż już wkrótce będziesz z nami na zawsze radować się w niebie”. Trzeci dodał: „Znoś cierpienia z odwagą, gdyż swoim przykładem i wytrwałością ocalisz wiele dusz”. A potem, wszyscy trzej czule powiedzieli: „Czy nie chcesz zostać naszą małą siostrzyczką?”. Te anielskie słowa wypełniły serce Eulalii taką radością i siłą, że w końcu wykrzyknęła: „O Panie, jakież słowa radości wypisano na mym ciele krwawymi literami i znakami Twych cierpień i ran!”.
Po wielu niewyobrażalnych męczarniach, żywa jeszcze została wrzucona do ognia i tak zmarłą w płomieniach, natomiast z jej ust wyfrunął biały gołąbek i wzniósł się do Nieba.
Imię EULALIA: wywodzi się z języka greckiego, utworzone jest z dwóch członów: „eu” – dobrze i „lalia” – mowa, wymowa, czyli imię to znaczy tyle co posiadająca dobrą wymowę, wymowna.

MODLITWY
Ty, Panie, chciałeś, by krew męczenników użyźniła te ziemie, w których zasiane zostało ziarno przepowiadania ewangelicznego. Spraw, abyśmy my, którzy czcimy z radością męczeństwo świętej Eulalii, radowali się zawsze z bycia chrześcijanami i abyśmy wytrwali silni w wierze aż do śmierci. Amen.
***
Jezu, Synu Najświętszej Maryi Panny, Boski Oblubieńcze chwalebnej dziewicy i sławnej męczenniczki świętej Eulalii z Meridy, Ty sam dałeś jej tak silne światło Twego Prawa, Wiary i Doktryny, że zapomniawszy swego ziemskiego szlachectwa i delikatnego wieku, wyszła w ciszy ciemnej nocy ze swego bezpiecznego schronienia by stawić się dobrowolnie przed pogańskim prześladowcą i otrzymać palmę męczeństwa. Proszę Cię, Jezu, przez to jasne światło Twej Umiłowanej Oblubienicy, daj i mi to światło, abym doskonale poznał i przyjął Twe Prawo, Doktrynę i Misteria, by w nie wierzyć i je podtrzymywać jako prawdziwe dziecko Kościoła Katolickiego. Udziel mi też łaski…, o którą Cię błagam dla Twej większej chwały, dla większej czci świętej Eulalii i dla pożytku mojej duszy. Amen.
***
O chwalebna dziewico i męczenniczko święta Eulalio z Meridy, Patronko moja, która przy pomocy łaski niebieskiej zachowałaś lilię wiary, czystości i pozostałych cnót, żywy przykładzie pogardy tego świata dla wszystkich żyjących na ziemi, która z niezwyciężoną duszą i mocą ducha podtrzymałaś w sobie doniosłość religii katolickiej, formując z twych młodych lat czysty, niezniszczalny Diament w stałości twego małego ciała. Ty rozkoszowałaś się, jakby przebywając w ukwieconym ogrodzie, z bycia wykąpaną we własnej krwi poprzez rozdzieranie ciała i twarzy okrutnymi biczami i żelaznymi hakami aż do śmierci w rozpalonych płomieniach wyśpiewując chwałę twemu Oblubieńcowi Jezusowi. Wyproś dla mnie, proszę Cię, święta Eulalio, bym żył życiem prawdziwie chrześcijańskim zgodnie z obowiązkami mego stanu, wypełniając święte Prawo Boże i rady ewangeliczne za twoim przykładem. Udziel mi też łaski…, o którą Cię błagam, jeśli to przyczyni się dla większej chwały Bożej, dla Twej większej czci i dla pożytku mojej duszy. Proszę Cię o to przez twojego Oblubieńca Jezusa Chrystusa, który wraz z Bogiem Ojcem żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Jedyny Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.